
GOPR jest teoretycznie organizacją hierarchiczną. Jest naczelnik, są zastępcy, jest przysięga posłuszeństwa. W praktyce, jak przyznał jeden z ratowników, przez całą swoją służbę nie pamięta sytuacji, w której naczelnik wezwałby go osobiście do czegokolwiek.
Kiedy zdarza się wypadek, osoba na dyżurze wysyła informację do wszystkich. Przyjeżdżają ci, którzy mogą. „Nikt nie sprawdza przy tym listy obecności, nikt nie wymaga zwolnienia na potwierdzenie, że ktoś naprawdę nie mógł przyjechać. Ufamy po prostu, że kto będzie mógł, przyjedzie”.
Przeczytajmy to jeszcze raz jako właścicielki firm. Organizacja, w której stawką jest ludzkie życie, nie prowadzi kontroli obecności. A ile z nas sprawdza, o której ktoś wszedł do biura?
Zaufanie w GOPR nie jest deklaracją na ścianie, tylko konsekwencją dwóch rzeczy, które da się przełożyć na firmę.
Po pierwsze, powtarzalność. „Nasz profesjonalizm to przede wszystkim powtarzalność ćwiczeń”. Ratownicy nie trenują akcji, tylko trenują wszystko wokół akcji, żeby sytuacja nietypowa ich nie zaskoczyła. Padło przy tym zdanie, które zabrałyśmy ze sobą: „Nam się nie może udać. My musimy być skuteczni”.
Po drugie, jasność ról. „Wiemy, kto poprowadzi samochód w trudnym terenie, kto będzie nawigował, kto wejdzie na drzewo, kto będzie rozmawiał z przerażonym poszkodowanym. Wiemy to, bo znamy siebie”. Kierownik dyżuru nie pokazuje palcem, co kto ma robić, bo nie musi.
Pytanie na dziś: czy twój zespół wie to o sobie nawzajem? Czy raczej wszystko przechodzi przez ciebie, bo tylko ty masz całość w głowie?
To był najbardziej odświeżający fragment całego wystąpienia. „Są tacy koledzy, z którymi pewnie nie umówiłbym się po pracy, ale ufamy sobie tam, gdzie jest to naprawdę ważne”.
Zaufanie zawodowe to nie sympatia. Nie trzeba lubić wszystkich w zespole, żeby wiedzieć, że ktoś dowiezie swoją część roboty. A kiedy robi się gorąco, „nie ma miejsca na zastanawianie się nad konsekwencjami, czy ktoś się na nas obrazi. To musi być klarowna komunikacja i decyzja”.
W GOPR najcięższe zadania często wykonuje adept, który dopiero zaczyna. Brzmi nieintuicyjnie. Obok zawsze stoi ktoś doświadczony, gotowy pomóc, ale to młody robi. Przekaz jest prosty: jesteś częścią zespołu tak samo jak wszyscy, działasz najlepiej jak potrafisz, a zespół jest obok.
Działa to też w drugą stronę. Młodzi są po to, żeby sprawdzać starszych, bo w górach dzieje się tyle i tak szybko, że o przeoczenie nietrudno.
Z tego wychodzi lekcja, którą sformułowali wprost: „Zaufanie jest podstawowym kapitałem każdej organizacji”. I warto dodać ich drugie zdanie, bo łatwo je przegapić: chodzi też o budowanie zaufania członków zespołu do samych siebie.
Partnerem XXIII Konferencji „Nie jesteś sama w biznesie” była Fundacja GOPR
Wygląda na to, że nie dodał Pan/i jeszcze żadnych produktów do koszyka.
Przeglądaj produkty